opis techniczny instrukcja obsługi brudnopis nie ma wolności bez odpowiedzialności nie ma demokracji bez demokratow
RSS
środa, 05 grudnia 2012

Autor Danek Straszyński przeniósł niniejszy blog pod adres:

danekstraszy.blox.pl

bodensee-polska-świat.

Zachęcam do odwiedzin. Będzie coraz lepiej.



Przepraszam za kłopot.

Danek Straszyński

21:17, danekstraszynski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 grudnia 2012

Posłusznie melduję,

że w mojej biblotece leży stos książeczek do nabożeństwa po polsku, na przykład:

 - „Droga do nieba” wydana przez księdza Ludwika Skowronka Proboszcza w Bogucicach, wydrukowana w Raciborzu w 1903 roku przy aprobacie władz kościelnych we Wrocławiu

- dokładnie to samo wydanie jedenaste z 1910 też po polsku. 

Książeczka ks. Skowronka z 1931 jest już po niemiecku. Te książki były używane w bogatym gospodarstwie rolnym w Niwkach (Tempelhof) pod Opolem jeszcze w latach dziewięćdziesiątych XX wieku.

 Pierwszy wątek 

Ci ludzie mówili w domu po polsku. Mieli jednak pecha/ szczęście najpierw w ramach wiedeńskiego cesarstwa uczestniczyć osobiście w rozwoju europy zachodniej. Potem w królestwie pruskim przeżyli oświecenie i eksperymenty tworzenia nowoczesnej państwowości. Oświecenie nauczyło ich zaufania do własnego rozumu. Pruscy reformatorzy przekonali ich do państwa jako regulatora współżycia społecznego. W procesie uprzemysłowienia w XIX wieku byli dokładnie w jednym szeregu z Anglią, Francją i przewodzili w Niemczech. 

Oczywiście Hitler był niewypałem.  Zabronił Slązakom mówić po polsku. Donosiciele podsłuchiwali pod oknami. Przez pewien czas wystarczyło  jako usprawiedliwienie, że babcia nie zna wystarczająco dobrze język niemiecki. Rzemieślnicy, kupcy, których nazwiska zdobiły szyldy widoczne z ulicy musieli zmienić nazwiska na niemieckie. Z Kaczmarka zrobiono Kastnera, z Kowalskiego Schmidta itd. Dotyczyło to też nazw miejscowości. Orginalne marsze z pochodniami już tutaj się odbywały. Każdy następny będzie plagiatem. 

Ale potem po dramatycznym przejściu Sowietów  pojawili się Polacy w postaci szabrowników i komunistów. Nietrudno można sobie wyobrazić, że zrobili złe wrażenie… dzikusów i złodziei. I każdy, komu wystarczało odwagi uciekał na Zachód do cywilizacji, która była im bliższa. Zresztą chęć ucieczki dzielili z inteligentnymi Polakami. Wielu szukało wtedy możliwości opuszczenia raju socjalistycznego. Slązacy byli bardziej pilnowani ale jak już uciekli mogli korzystać z konstytucji zachodnio-niemieckiej pełnymi garściami.

Drugi wątek.

Polacy zza Buga nie opuścili dobrowolnie ojcowizny i nawet czuli się bardzo źle zajmując cudze domy  widząc, jak ich budowniczowie są zmuszani do podróży na zachód. Wprawdzie Polacy często nie umieli uruchomić pompy elektrycznej albo jeździć rowerem  ale w przeważającej części byli przyzwoitymi ludźmi. Zdarzało się, że przez pewien czas żyli zgodnie w jednym gospodarstwie Niemcy i Polacy..  Wielu jeszcze w siedemdziesiątych latach XX wieku nie inwestowało w swoje gospodarstwa zgodnie z zasadą nie wkładania pieniędzy w cudzą własność.  

Trzeci wątek 

O zasiedleniu Sląska przez Polaków zadecydował Józef Stalin osobiście. W poczdamskim Cecillienhof, gdzie odbywała się słynna konferencja o podziale łupów po wojnie światowej, znajduje się mapa z osobistą kreską Stalina wyznaczającą zachodnią granicę Polski. Oczywiście wymiana ludności to był pomysł wielkiego towarzysza. Przeforsował to Stalin wbrew sprzeciwu pozostałych aliantów. Szczególnie Amerykanie byli przeciwko. Mieli jednak jeszcze swoje wojny i potrzebowali Rosjan.

Czwarty wątek.

Po wojnie mogli na Sląsku zostać ludzie, którzy potrafili udowodnić swoje polskie korzenie np. umiejętnością czytania polskiej książeczki do nabożeństwa. W ten sposób udało się nawet zostać niektórym Niemcom, którzy kiedyś przybyli na Sląsk z Hamburga, Hanoweru itd. Szybko zoerintowali się, że w powojennych Niemczech nie maco jeść. Głodująca ludność niechętnie traktowała dodatkowe gęby do misy.

Potem jednak zniechęcił ich do Polski, przede wszystkim komunizm albo bardziej metody jego wprowadzania. Ale to odbywało się po polsku i obciążało  konto narodu polskiego.  

Dziwiła Slązaków też opieka nad urządzeniami infrastruktury. W 1945 roku Sląsk dysponował najnowocześniejszą w Europie infrastrukturą techniczną. Slązacy znali się, więc wiele decyzji nowych dyrektorów dziwiły ich. Oni wiedzieli, że jeżeli czegoś się nie zrobi, jeżeli zatrudni się kogoś, kto nawet nie udaje, że nie ma pojęcia, to rura pęknie, kanał zostanie zatkany itd. itd. Nie będzie wody. Ulica zostanie zalana ściekami. To też obciążyło polskie konto. Ostatnie lata pokazują po obaleniu komunizmu, że Polacy potrafią. Nawet lepiej niż wschodni Niemcy.

Wtedy jednak mniej ich interesowało, że to był system polityczny narzucony Polsce oparty na posłuszeństwie i w konsekwencji głupocie, że to nie jest prawdziwa Polska. Więc wyjeżdżali. Polacy zresztą też.

Podsumowanie

I teraz, kiedy już naprawdę niewielu Slązakow zostało, ruch polskich matołów i cwaniaków postanowił ostatecznie Slązaków zniechęcić do Polski organizując faszystowską paradę w Opole.  Czyżby wnukowie szabrowników i komunistów postanowili dokończyć dzieła Józefa Stalina, wielkiego wodza? 

Ale dekoracje, słownictwo, metody pochodzą wyraźnie z magazynów muzealnych, gdzie przechowuje się spuściznę Hitlera, Goebbelsa and company. Czyżby Hitler chciał wyrzucić Niemców ze Sląska? Pomieszanie z poplątaniem.  

Amerykański dziki zachód stworzył… Hollywood. A przecież to jest przecież Pikuś przy Sląsku. Gonitwa za gołymi Indianami, czy pijanym bandytą. Witz (żart) dla każdego Slązaka, który nosi w swoich genach wszystko co najlepsze i gorsze w naszej dzisiejszej cywilizacji nawet jak o tym czasami nie wie. Kopalnia tematów dla wielkiego artysty.

00:35, danekstraszynski
Link Dodaj komentarz »
sobota, 01 grudnia 2012

Specjalna kamera do fotografii obiektów kosmicznych słabo świecących pracuje od dziesieciu lat na satelitarnym teleskopie Hubble. Space shuttle i kilka innych statków kosmicznych były, są wyposażone w specjalny radar. W roku 2018 Hubble zostanie na orbicie zastąpiony przez NirSpec ze spektografem, który może obserwować 100 słaboświecących galaktyk, przy okazji określi ich skład chemiczny i zmierzy ich prędkość. Celem jest lepsze poznanie procesu powstawania gwiazd.

Wszystkie urządzenia powstały w  gminie Immenstaad na brzegu jeziora Bodeńskiego . Tam mieszkają inżynierowie i mechanicy, którzy te cuda techniczne zaprojektowali i zbudowali.

Miasteczko ma około 6.000 mieszkańców, przystań i szkołę żeglarską, hotel i kemping.

Kiedyś odwiedziłem Museum Lotów Kosmicznych w Waszyngtonie i byłem zaskoczony, kiedy w orginalnych pojazdach kosmicznych na różnych skrzyneczkach oplecionych kablami znajdowałem nazwy wiosek i miasteczek z południowo- zachodnich Niemiec. Okazuje się, że bardzo dużo specjalistycznych urządzeń elektronicznych w amerykańskim sprzęcie kosmicznym stąd pochodzi.

Z drugiej strony istnieją na świecie podobnie małe miejscowości ale ich mieszkańcy nie dają sobie rady z zyciem i mają trudności zarobić na przysłowiową ćwiartkę dziennie. Dlaczego? Czy ktoś to bada?

00:38, danekstraszynski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 listopada 2012

Nad Jezioro Bodeńskim zawitała wczoraj zima i w Pfullendorf o 8 rano pod ciężarem śniegu zawalił się namiot przykrywający lodowisko. Dwie godziny wcześniej uruchomiono ogrzewanie. W ten sposób chciano stopić śnieg zgromadzony w nocy na konstrukcji. Niestety opad okazał się mocniejszy. Na szczęście w hali nie było nikogo. Półtorej godziny później przyjechała grupa młodzieży. Na szczęście niektóre katastrofy uwzględniają rozkład zajęć szkolnych.

 

Nikt nie żąda dymisji rządu, ani aresztowania kanclerza. Do pracy przystąpią fachowcy. Najpierw sprawdzą, czy Zakład Komunalny (Stadtwerke) właściciel obiektu zachował znane zasady techniki budowlanej (die anerkannten Regel der Technik) i bezpieczeństwa (Sicherheit). Jeżeli okaże się, że dotychczas znane zasady były niewystarczające zostaną wydane odpowiednie zalecenia. Prawnicy i politycy zadecydują o formie prawnej. Chodzi o to, żeby wiadomość dotarła do wszystkich właścicieli i budowniczych podobnych budowli i żeby jednoznacznie określić kto za realizację wniosków odpowiada.

 

Po za tym nowy namiot został już u producenta zamówiony i dzieci będą niedługo kontynuować zajęcia sportowe na lodowisku.

 

W „normalnych krajach” też zdarzają się katastrofy.

 

00:55, danekstraszynski
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 listopada 2012

Na studiach są ciekawsze zajęcia od nauki. Prawie trudno temu zaprzeczyć. Po co się męczyć. Większa wiedza i awanse zwiększają tylko odpowiedzialność, więc ryzyko błędów i nieprzespanych nocy. Wystarczy samodzielna praktyka. Kasę trzeba koniecznie trzymać osobiście. Pacjentów należy traktować profesjonalnie tzn. grać dobrego lekarza. Można podpatrzeć w serialach telewizyjnych.

Pacjentów zdrowych trzeba traktować bardzo poważnie jak skarb, ponieważ to właśnie oni generują dochody. Najbardziej szkodliwe jest powiedzieć takiemu.- Panu, Pani nic nie jest. Proszę wcześniej iść spać. Zamiast oglądać ulubiony serial przy piwku wybrać się na spacer. Nie mam czasu. Muszę zająć się naprawdę chorymi.

Zdrowym pacjentem należy się troskliwie zaopiekować. Upewnić go w jego pozornych dolegliwościach i obiecać szybki powrót do zdrowia. Wypisać zwolnienie od pracy. Wysłać do zaprzyjaźnionej masażystki. Dobrze jest mieć jakieś maszyny do naświetlania, dotleniania, nagrzewania. Produkują dochód automatycznie. Jednocześnie zdobywa się sympatię dostawców sprzętu medycznego.

Poważnie chorych wysyła się do specjalisty zasługując w ten sposób na jego wdzięczność. Jeżeli jednak choroba jest bardzo poważna i grozi katastrofą, pacjent powinien zostać skierowany do szpitala, które też nie są bezbronne, mogą skierować dalej aż do jedynego najlepszego w kraju profesora. Smierć w klinice (kliniczna?) zostanie łatwiej zaakceptowana przez rodzinę zmarłego, a lekarz, który tą drogę krewnemu zorganizował zasluży sobie na wieczną wdzięczność.

Proszą zauważyć, ze w ten sposób powstaje przyjemne środowisko zawodowe. Nikt nie powie złego słowa o lekarzu. Wszyscy są zadowoleni. Zarabiają pieniądze. A pacjent… No cóż, każdy z nas musi kiedyś umrzeć. W rezulacie mamy coraz więcej zadowolonych pacjentów, którzy nawet nie będą
zazdrośni, kiedy przed domem ich lekarza zaparkuje porsche.

Ze zdrowego pacjenta udaje się często zrobić pacjenta chronicznego, co stabilizuje dochody.

Metoda ma charakter uniwersalny i ponadczasowy. Przypuszczam, że w czasach przednaukowych dobry (erfolgreicher) szaman potrafił ocenić pacjenta. Zabierał się do „leczenia” (Behandlung) chorego, który miał pieniądze i szanse przeżycia. Pozostałym wypisywał skierowanie do… Boga lub bogów, w zależności od lokalnych zwyczajów. Wtedy kasowali kapłani, którzy zadowoleni z zarobku reklamowali dalej swojego dobroczyńca. Kiedyś struktury były prostsze. Ale to dotyczy wszystkich dziedzin naszego życia.

Oczywiście i dzięki Bogu większość lekarzy nie ma pojęcia o opisanych trikach. Takie są przynajmniej moje doświadczenia. Mam nadzieję, że tekstu nie przeczytają i pozostaną troskliwi, empatyczni i odpowiedzialni za swoich pacjentów.

Ale i my, społeczeństwo musimy dbać o naszych lekarzy i pielęgniarki, żeby głupimi przepisami i niskim wynagrodzeniem ich nie
zniechęcić.

21:13, danekstraszynski
Link Dodaj komentarz »

Taki Szwed bywa u lekarza 3 (słownie: trzy) razy rzadziej od Niemca. DLACZEGO? Czyżby ludność pomiędzy Renem i Odrą była szczególnie
chorowita? Natomiast Polacy są o 25% zdrowsi od ich zachodnich sąsiadów.
Takie rzeczy można przeczytać w statystykach OECD.

Częstotliwość odwiedzin lekarza (Arztbesuch) i zachorowań (Behandlungsfall) w roku 2010  (Der Spiegel):

Szwecja              2,9

Irlandia                3,8

Szwajcaria         4,0

Grecja                 4,0

Portugalia            4,1

Finlandia             4,3

Dania                  4,6

Wielka Brytania    5,0

Norwegia            5,2

Średnio                           5,5

Holandia             6,6

Polska               6,6

Francja               6,7

Austria               6,9

Włochy               7,0

Hiszpania           7,5

Niemcy             8,9

Należy przypuszczać, że koszty diagnozowania, leczenia, lekarstw i w ogóle służby zdrowia są zależne od powyzszych liczb. Gołym okiem widać, że sąsiedzi z nad jeziora bodeńskiego Niemcy i Szwajcaria pod względem zdrowotnym nie różnią się.  Pomimo tego Niemcy dwa razy częściej odwiedzają gabinet lekarski. Więc narzucają się pytania:

1) Kto zarabia na pacjentach? 2) Które wydatki naprawdę leczą?

Oczywiście awdziwa analiza wymaga spojrzenia w dalsze statystyki. Te liczby są do dypozycji. Nietrudno je znaleźć. Zamiast tego dominuje w politycznej debacie bełkot o dwuklasowej medycynie i że zdrowie jest bezcenne i dlatego potrzeba dużo więcej pieniędzy i w ogóle powinno być lepiej.

Ekonomiczne podejście do ochrony zdrowia jest konieczne, ma sens. Racjonalizacja i zmniejszenie wydatków jest w interesie właśnie najbiedniejszych. Może zmniejszyć koszty ubezpieczeń, które płacimy. Zaoszczędzone środki państwowe mogą powiększyć fundusze socjalne albo poprawić finansowanie szkolnictwa. Alternatywą jest dzikie budżetowanie. Po prostu pod koniec roku brakuje pieniędzy tak w Polsce jak i w Niemczech.

wtorek, 27 listopada 2012

Jak się zachować? Jak zareagować? Przecież sprawa jest bardzo poważna. To nie był żart. To nie jest reklama serialu sensacyjnego. To nie dotyczy jakiegoś bardzo oddalonego kraju, którego stolicy większość z nas nie zna i już na pewno nie mamy tam krewnych ani znajomych.

Ta prawdziwa bomba mogła zabić naprawdę nas, naszych znajomych, studentkę, córkę sąsiada, naszego syna … niezależnie od poglądów i pokrewieństwa. 

Ze zdumieniem obserwuję jak wielotonowy ładunek wybuchowy ginie w codziennej polskiej pyskówce. Czy można mieć nadzieję, że ten naród ze swoimi elitymi opamięta się?

A sprawa jest bardzo prosta. Każdy, dosłownie każdy, kto uczestniczy w debacie publicznej, polityk, dziennikarz, naukowiec, nauczyciel… powinien jednoznacznie potępić planowany zamach i niedoszłego zamachowca. Jednocześnie należy pogratulować, podziękować służbom za udaną akcję.

Dziennikarze powinni, przynajmniej na razie, póki jest gorąco, ograniczyć się do bardzo rzeczowego przekazywania rządowych komunikatów. Na rozliczenia przyjdzie czas później, kiedy emocje opadną.

Toczenie bomby w rynsztoku jest bardzo niebezpieczne. Kto tego nie rozumie albo cynicznie wykorzystuje do czegokolwiek jest prymitywnym zdrajcą narodowym. Zwiększa w sposób istotny zagrożenia dla ludności.

Ja tego nie wymyśliłem. Tak zachowują się osoby publiczne w krajach zwanych w Polsce normalnymi, gdzie praktykowana wolność ograniczona została odpowiedzialnością.

Demokratyczna wolność nie może zezwalać na pierdzenie w salonie. Za czystość powietrza jesteśmy wszyscy odpowiedzialni.

Jan Hartman polski filozof w zwyczajowej pyskówce u Lisa próbował zająć podobne normalnokrajowe stanowisko ale został skutecznie zakrzyczany. Miejmy nadzieję, że nie zrezygnuje z wypowiedzi publicznych. Z patriotyzmu. Nie można dopuścić, żeby słowo patriotyzm występowało wyłącznie na maczugach. 

poniedziałek, 26 listopada 2012

Piętnastu radnych było za, dwunastu przeciwko i czterech wstrzymało się od głosu. Posiedzenie rady miejskiej odbyło się w czwartek 23.11.2012 roku w Bad Sooden-Allensdorf Nordhessen (Północna Hesja). Po raz pierwszy gmina (Gemeinde) niemiecka wprowadziła podatek od koni (Pferdesteuer) w wysokości 200,- €  rocznie. Ilość koni oszacowano na 150. Podatek będzie obowiązywał od przyszłego roku.

Niemiecki Związek Jeździecki już zapowiedział podjęcie kroków prawnych przeciwko, powołując się na biedę i młody wiek właścicieli koni. Inny argument to stwierdzenie, że jeździectwo byłoby jedynym opodatkowanym sportem. Klasyczny protest i uniwersalne argumenty. My bogaci możemy zapłacić ale są wśród nas bardzo biedni…  Razem z końmi trzeba opodatkować piłeczki tenisowe, żeby było sprawiedliwie.  Logika stosowana często w poliycznym dyskursie.

Burmistrz Frank Hix (CDU) jest przekonany do sytuacji prawnej podatku i śpi spokojnie. W radzie dominują  CDU i Grüne (Zieloni). Radni głosowali jednak niezależnie od przynależności partyjnej, zgodnie z własnym sumieniem. Niewykluczone też, że w radzie zasiadają właściciele koni razem z właścicielem miejscowej stajni.

Kurort jest najbardziej zadlużoną gminą w Hesji. Deficyt przekracza 9.500,- €  na osobę. Liczba stałych mieszkanców wynosi 8.400. Po mnożeniu wychodzi 80 milionów.  30.000,- rocznie od koni jest tutaj niewielką sumą ale w ciągu dziesięciu lat uzbiera się 300.000,- i to już wygląda poważnie.

Podatek koński jest częścią programu, które miasto musi opracować i realizować, żeby skorzystać z krajowej pomocy dla szczególnie zadłużonych gmin.

 (fakty według FAZ)

sobota, 24 listopada 2012

Polska klawiatura naprawdę istnieje. Można ją kupić bez problemu wszędzie, tylko nie w Polsce. Tak dla sportu pytam się od czasu do czasu w krajowych sklepach komputerowych. Odpowiedzią jest zdziwienie sprzedawców. Nigdy o czymś takim nie słyszeli. Może miałem pecha? Trafiłem na wyjatkowo niezorientowany pesonel? Nie wiem.

Microsoft już przed wielu laty przewidział taką możliwość. Ostatnie wersje ms-windows pozwalają na proste przełączenie. Nawet polska norma PN-I-000:1997 określa wygląd klawiatury. Można na niej pisać metodą bezwzrokową.

Klawiaturę kupowałem już wielokrotnie. Niestety, nigdy nie cieszyłem się długo zakupem, ponieważ z jakiś względów darowałem ją komuś z kraju.

Układ liter z polskimi znakami diakrtycznymi był już stosowany w bardzo starych czarnych historycznych maszynach. W polskich biurach w czasach przedkomputerowych stały tylko takie urządzenia. Zdaje się, że była to adaptacja niemieckiej klawiatury, gdzie umlauty zastąpiono polskimi czcionkami. Mogło tak być, ponieważ teraz piszę na niemiecko-chinskim notebooku bez jakichkolwiek zmian w hardware. Musze jedynie zapamietac, ze pod ö jest ł
itd. Można tez pomóc sobie naklejkami. Jestem w trakcie ćwiczenia, więc proszę o wybaczenie błędów.

Co się stało? Dlaczego w Polsce zrezygnowano z polskiej klawiatury?

21:29, danekstraszynski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 listopada 2012

 S.R.: Jestem energicznie przeciw obrażalstwu (Beleidigtsein). Wystarczy oświadczenie, że jest się obrażonym, żeby uzyskać prawo do rozróby (Randale). To jest zaprzeczeniem inteligentnego ludzkiego życia (geistvolles Leben). To jest barbarzyństwo (Barbarei).

J.A.: Obrażonym można zostać tylko na własne życzenie. Nie można kogoś obrazić bez jego zgody.

S.R.: Zgadza się. Trzeba dokonać wysiłku, żeby zostać obrażonym. To jest praca. W międzyczasie jednak stało się to dla niektórych odruchem. Oni mówią uporczywie: -To nas obraża.- bez konieczności dokładnego określenia o co chodzi i dlaczego. Przeciwko tzw. Mahomet-Video tłumy protestują na ulicach, chociaż filmu nie widziały. Wystarczy, że ktoś im opowiedział o istnieniu filmu i już poczuli się obrażeni. To jest głupotą. Głupota i siła są złą kombinacją.

J.A.: Pan twierdzi, że w krajach muzułmańskich istnieje przemysł złości (Wutkultur). Kto na tym korzysta?

S.R.: To jest polityczny proces. Ludzie używają pretekstów religijnych w celu udowodnienia, że to właśnie oni potrafią zorganizować motłoch. I dlatego trzeba się z nimi liczyć.

W takich krajach bardzo łatwo udaje się politykom wyprowadzić ludzi na ulicę. Muszą tylko pstryknąć palcem i już gromadzą się
tłumy. Wystarczy palcem pokazać kierunek i już motłoch biegnie w tym kierunku. Opanowanie kultury złości jest metodą mobilizacji głupawych mas.

Niewątpliwie, meżczyźni dążą w ten sposób do przejęcia władzy. To są bez wyjątku mężczyźni szukający pozornych powodów, żeby móc  się obrazić. Rozglądają się intensywnie, szukają powodów do podgrzania złości. To jest kompletnie sztuczna konstrukcja.

J.A: Jaka nauka wynika z pańskiego osobistego doświadczenia?

S.R.: Proszą o mniej respektu! Ciągle słyszymy nawoływania do szacunku dla czyichś uczuć i do uwzględnienia… To są tylko ukryte wyrażenia (Codewörter) mające w nas wywołać strach. Mamy szczęście żyć w kilku krajach tego Swiata, gdzie możemy powiedzieć to, na co mamy ochotę. To jest prawdziwy i wielki skarb. Niewielu ludzi ma taką możliwość. Przestańmy się tak zachowywać, jak gdyby nam na tym nie zależało.

(fragmenty z wywiadu w FAZ)

J.A.  Johanna Adorjen  - przesłuchująca

S.R. Salman Rushdie - przesłuchiwany

 

Salman Rushdie
Hindus urodzony w Indiach 1947 rok, czołowy pisarz angielski, podniesiony do stanu rycerskiego przez królową brytyjską Elżbietę II.  Nieżyjący już przywódca irański Komeini, prawie rodak pisarza,  przy pomocy klątwy (Fatwa) w roku 1989 skazał autora na śmierć za słowa zestawione w powieści „Szatańskie wersety”. Aktualna nagroda dla kata wynosi 3,3 miliona dolarów.  Trudno zaprzeczyć, że twórca ma orginalne doświadczenia życiowe. Reszta w internecie. Uczciwie informuję, że pisarz ma stałą urzędową angielską ochronę (007?),  więc miliony są raczej trudno dostępne.

 

Proszę nie szukać w wywiadzie analogii do Polski. Przecież Polskie społeczeństwo jest oczywiście bardzo nowoczesne. Tutaj kobiety mogą bez ograniczeń uczestniczyć w przemyśle nienawiści… dopóki nie podpadną Prezesowi. Ale to jest zrozumiałe. Porządek musi zostać zachowany. Ta zasada dotyczy przecież sprawiedliwie też męskich współpracowników Prezesa.

 

Do prawdziwych Polaków. Oczywiście, nie chcę nikogo denerwować. FAZ (Frankfurter Allgemeine Zeitung für Deutschland) jest źródłem informacji dla niemieckiznających elit europejskich, które decydują o milionach euro dla Polski. Warto wiedzieć, co wróg myśli. To jest z mojej strony  szpiegowska przysługa. Na wypadek, gdyby w Polsce wygrali „prawdziwi patrioci”. Tylko oni potrafią wykorzystać moje donosy.

 

Do językoznawców. Po polsku  „przemysł nienawiści” nie jest odpowiednikiem niemieckiego Wutindustrie, Wutbürger. Nienawiść (Haß) jest już skierowana przeciwko komuś. Złość (Wut) odczuwamy sami jak ktoś- coś nas denerwuje. Jesteśmy poirytowani.

Przykład: Wutbürger jest  określeniem przeciwników przebudowy dworca kolejowego w Stuttgarcie (Stuttgart 21). Oni są nawet bardzo niezadowoleni z realizacji tego projektu. Jednak podejrzenie o nienawiść do decydentów jest zupełnie nie na miejscu. Dużą część przeciwników inwestycji tworzą emerytowani urzędnicy państwowi (Beamten), którzy na emeryturze, pozbawieni zawodowych ograniczeń, przypomnieli sobie młodość, flower children dzieci kwiatów itd.  Ale oni nikogo nie nienawidzą. Prawdopodobnie przed emeryturą uczestniczyli w decyzjach dla S 21. Make love- not war, kochajcie się zamiast wojny, były hasłami ich mlodości. Budowa przebiega dokładnie zgodnie z aktualnymi zasadami demokracji, wszystkie
zezwolenia itd. Pomimo tego die Wutbürger są niezadowoleni. Chodzi o rozszerzenie demokratycznych procesów.

Ale to jest inny temat. Wybiorę się na budowę Stuttgart 21. Ciekawe. Tam powstają nowe formy demokracji.

 

 
1 , 2